logo boleros


Płyta zawiera znalezione na dnie latynoskiego kufra melodie
i teksty uzupełnione o autorskie kompozycje. Południowa, pulsująca a zarazem nostalgiczna nieco tradycja zrównoważona została nowoczesnym, czasem wręcz awangardowym podejściem do aranżacji, rytmiki i harmonii.
W dzisiejszych czasach muzycznych „produkcji", album „Noche de boleros" opowiada o epoce, kiedy nie istniały hity, tylko po prostu piękne piosenki.
"Chilli" rozgrzewa wieczorową porą. Sprawia, że krew pulsuje szybciej, a ciało kołysze się mimowolnie. Jedyna taka papryczka w polskim koszyku marchewek i ziemniakow.





ALBUM "CHILLI"

Bolero było oryginalnie poematem o miłości wyśpiewanym w leniwym, pulsującym rytmie. Narodziło się dawno temu na terenach Hiszpanii, ale na pokładach galeonów dostało się do najodleglejszych zakątków Ameryki Łacińskiej, gdzie ścierając się z innymi tradycjami przybrało bardzo różnorodne formy. Ostatni raz mieliśmy do czynienia z tą muzyką dzięki „Buena Vista Social Club", gdzie kilka boler wydobyli z zapomnienia Omara Portuondo i Ibrahim Ferrer. Ale Kuba nie miała nigdy monopolu na bolero - rozkwitało ono bowiem także w Meksyku, Kolumbii, Argentynie i w ojczystej Hiszpanii. W tych wszystkich rejonach globu współistniało z gatunkami, do których nawiązuje projekt „Noche de boleros" tzn.: tangiem, bossa novą, flamenco, a ostatnio pop balladą i smooth jazzem.

„Noche de boleros", zaczynając od składu zespołu, proponuje zupełnie awangardowe podejście do tradycji latynoskiego bolera. Można to zauważyć po reakcjach krytyków po koncertach Magdy w Wenezueli i Kolumbii, zafascynowani oryginalnością z jaką potraktowała ten wydawałoby się tradycyjny nurt muzyki.

Świetnym przykładem tego procesu jest piosenka „Dejame sola", w której zbliżony do źródła sposób grania na tradycyjnych instrumentach (gitara, maracasy, bongosy) przełamany został leciutko jazzującymi partiami zupełnie obcego kubańskiej tradycji klarnetu.

Zespół od kilku lat intensywnie koncertuje i być może temu właśnie zawdzięcza to, że żonglując stylami nie traci jednocześnie spójności brzmienia. Kompozycje zostały staranie dobrane, zaaranżowane i pięknie wykonane. Słychać, że przeszły bezwzględną próbę licznych występów przed publicznością, ale też bije z nich po prostu niepowtarzalny urok grania na żywo.

Noche de boleros "CHILLI"
Premiera 10.11.2007r
Warner Music Polska

Debiutancki album zespołu zawiera 10 utworów
Nagrań dokonano w Studiu "Sonus", od Marca do Października 2006r.
Mix: Studio Izabelin
Mastering: Julita Emanuiłow
Realizacja dźwięku: Andrzej Karp oraz Joasia Popowicz
Produkcja: Filip Siejka oraz Magda Navarrete

Chcielibyśmy serdecznie podziękować wszystkim osobom, które współpracowały i pomagały przy powstawaniu naszego albumu.
Serdeczne podziękowania dla wszystkich muzyków:
MICHAŁ CZACHOWSKI - gitara flamenco
MIŁOSZ WOŚKO - autor i aranżer piosenki Solo de ti
FILIP SIEJKA - skrzypce, chórki
ANIA STĘPNIEWSKA - TU SPROSTOWANIE, NA PŁYCIE NAZWISKO ANI JEST NAPISANE Z BŁĘDEM. Przepraszamy i prostujemy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ania zaśpiewała nam piękne chórki.
Jej strona to www.aniastepniewska.pl
RAFAEL RODRIGUEZ - autor "Dulces Versos", śpiew flamenco
TOMEK KRAWCZYK
- gitara akustyczna
GABRIEL HERNANDEZ RIZO - autor tekstu "Solo de ti"
KUBA PUCH - trąbka
Serdeczne podziękowania dla Gerardo Beltrana, który jest autorem hiszpańskiej wersji "Ostatniej Niedzieli" , czyli "El ultimo domingo", piosenki, która została naszym singlem.


Prawdziwie latynoski duch ze słowiańskim rodowodem - to chyba najtrafniejsze słowa określające muzykę Noche De Boleros. Dziesięć przygotowanych nagrań uwodzi elegancją, delikatnością, wyczuciem smaku i aromatu. Czy potrzeba do szczęścia czegoś więcej?
Wydawnictwo 'Chilli' to także atrakcyjne połączenie tradycji ze współczesnym typem aranżacji oraz umiejętne wyważenie napięcia. Czuły, ale zarazem stanowczy wokal Magdy Navarette zgrabnie wpasowuje się w sferę instrumentalną, potwierdzając wrażenie obcowania z profesjonalnym produktem.
Duże brawa za podołanie tak niecodziennemu zadaniu. Zawsze byłem i będę za wprowadzaniem świeżych i interesująco brzmiących projektów na polski rynek, zwłaszcza w takim wydaniu.
Recenzja Mikołaja Florczaka